wtorek, 5 sierpnia 2014

"Hej w góry, w góry..."

Dzisiaj po raz drugi poszliśmy w góry.

Rano wyruszyliśmy z pensjonatu, a naszym kierunkiem był pobliski szczyt Grapa Litwinka. Przeszliśmy około 6 km w jedną stronę, ale na szczęście większość trasy pokonaliśmy drogą asfaltową. Zuchy marudziły zdecydowanie mniej niż wczoraj.



Po południu odbyły się zajęcia z musztry na wesoło. Nie ma wiele do opowiadania, ale musztra to definitywnie najgorsze zajęcia wg zuchów.


Wieczorem mieliśmy zamiar zrobić ognisko. Niestety, brak sprzyjających warunków atmosferycznych sprawił, że nie udało nam się zrealizować planów. A druhowie tak się starali...


prawdziwe harcerskie ognisko

Mimo poczucia niespełnienia związanego z ogniskiem, dzień zaliczamy do udanych :)

Odbicie Tygrysiej Lilii

Poniedziałek był chyba najbardziej aktywnym dniem kolonii.

Rano udaliśmy się na podbój pierwszego szczytu górskiego- Kotelnicy Białczańskiej. Po drodze odbyły się podchody w celu odbicia Tygrysiej Lili, porwanej przez piratów. Mimo paru trudnych podejść, udało nam się osiągnąć cel. Na szczycie zjedliśmy pyszne lody, a w podróż powrotną udaliśmy się wyciągiem górskim.


Po południu zaczęliśmy zabawę w listonosza. Zabawa polegała na tym, że każdy zuch wybierał sobie pseudonim, znany tylko jemu. Kadra spisała pseudonimy razem z prawdziwymi imionami, a następnie połączyliśmy zuchy w pary. Wszyscy pisali listy do nieznajomych, które "listonosze" roznosili do danych osób. Zadaniem zuchów było ogadnięcie, z kim korespondują. Zabawa, mimo tego, że była dość skomplikowana na pierwsze wrażenie, bardzo spodobała się zuchom.



Wieczorem miało odbyć się ognisko. Niestety, w skutek niesprzyjającej pogody musiało zostać odwołane. Na szczęście, dh. Olga przygotowała ciekawe zajęcia o marzeniach, na których nauczyliśmy się nowej ulubionej piosenki zuchów- "Zapach róży".



Aż trudno uwierzyć, że zostały jeszcze 4 dni kolonii...

Wielka Gumisiowa Gra

Niestety, to już ostatni gumisiowy dzień na koloniach.

W niedzielny poranek po raz drugi na koloniach udaliśmy się do Kościoła. Po Mszy odbyły się szybkie zajęcia z musztry.


Po obiedzie odbyła się Wielka Gumisiowa Gra związana z Prawem Zucha. Zuchy chodziły szóstkami po punktach, na których wykonywały zadania związane z poszczególnymi punktami Prawa Zucha. Mimo deszczu oraz braku czasu na "zaliczenie" wszystkich punktów, gra udała się i wróciliśmy zmęczeni na kolację.


Wieczorem po raz trzeci, i po raz ostatni, ruszyliśmy w podróż pociągiem. Tym razem z Krainy Gumisiów udaliśmy się prosto do Nibyladii, żeby rozpocząć swoją przygodę z Piotrusiem Panem. Po kontroli biletów obejrzeliśmy film pt. "Piotruś Pan".

PS Przepraszamy za takie opóźnienie, ale wynikły pewne problemy związane z połączeniem sieciowym, zaległości już nadrabiamy.




sobota, 2 sierpnia 2014

"Gumisie harcują, po lesie szarżują"

Dzisiaj był istnie gumisiowy dzień.

Rano udaliśmy się z dh. Kubą na drugą już kolonijną pluskawkę, zabawa była przednia.
Po pluskance wybraliśmy się do kuchni Buni na Gumisiową Ucztę. W szóstkach przyrządzaliśmy sałatki owocowe. Jury stwierdziło, że wszystkie były przepyszne, ale konkurs wygrała szóstka Fioletowe.



Następnie odbył się kolejny zabawny alarm. Dzisiaj był to alarm pidżamowy :)


typowa kolonia zuchowa

Na zajęciach popołudniowych robiliśmy swoje gumisiowe medaliony. Wykonaliśmy je z masy solnej. Niestety, nie zdążyły do końca stwardnieć, więc malować będziemy je jutro.


W międzyczasie miał miejsce nasz pierwszy sąd  kolonijny. Nie zdradzimy dokładnie, o czym sądziliśmy, ale zaineteresowanym ta forma rozwiązywania konfliktów bardzo się podobała.
Podczas zajęć wieczornych odbył się teatr cieni. Każda szóstka (w tym oczywiście Granatowi, czyli kadra) miała do przygotowania scenki opowiadające o tym, co im się najbardziej podoba na kolonii. Przedstawienia przerosły nasze najśmiejsze oczekiwania. Było wspaniale.

Pomarańczowi

Fioletowe + Basia

Zieloni

Granatowi

Kto by przypuszczał, że już połowa kolonii za nami :c

"Bo czy las nam zahuczy jak morze, czy w bruk miasta zahuczy nasz krok..."


Właśnie wczoraj minął tydzień naszych kolonii.

Rano wszyscy razem pojechaliśmy na pierwszą dłuższą wycieczkę, naszym celem był zamek w Czorsztynie. Po zwiedzaniu przepłynęliśmy statkiem do przystani przy zamku w Niedzicy. Poszliśmy także na tamę, a później mieliśmy godzinę czasu wolnego, żeby "kupić sobie jakieś głupoty" ~dh. Kamil

 My na zaporze na Jeziorze Czorsztyńskim
Zwiedzając zamek w Czorsztynie
Podczas zajęć popołudniowych odbyło się wielkie pranie. Teraz wszyscy możemy pochwalić się rodzicom, że na kolonii nauczyliśmy się robić pranie (a to, że pranie całej szóstki wylądowało w jednym zlewie to już inna historia :)
Oczywiście, my także jak cała Polska stanęliśmy na baczność o godzinie 17, żeby uczcić 70. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.

Wieczorem odbył się kominek pierwszosierpniowy. Dowiedzieliśmy się, czym było Powstanie. Serce rosło, gdy Marek narysował sam znak Polski Walczącej, a Julka powiedziała następujące słowa na kominku: "Gasnące po kolei świeczki na naszym kominku kojarzą mi się z ludźmi, którzy ginęli podczas Powstania Warszawskiego. Gasną powoli, tak jakby pomału tracili życie. Nie wiem, czy byłabym w stanie coś takiego zrobić." Zaśpiewaliśmy wspólnie "Pocałunek". Nasz kominek zakończył "Hymn Szarych Szeregów".



"Krzyknął do swoich "Czuwaj, chłopaki!" i zginął za biało-czerwoną..."

Dziękuję Wam za ten dzień, zuchy.

czwartek, 31 lipca 2014

"It's a kind of magic"

Za nami już szósty dzień kolonii, jak ten czas szybko leci.

Rano rysowaliśmy widokówki, żeby wziąć udział w konkursie "Harcerski List". Pisaliśmy jeszcze listy do swoich rodziców, które na dniach będą wysłane. W przerywnikach graliśmy w różne gry i zabawy.


Poczas zajęć popołudniowych dostaliśmy list od księcia Igthorna. Wyczytaliśmy z niego, że Bunia została porwana. Szybko ruszyliśmy na ratunek. Za wskazówkami udaliśmy się w góry. Droga nie należała do łatwych, a po drodze złapał nas deszcz. Na szczęście, kiedy wracaliśmy z poszukiwań, dowiedzieliśmy się, że Bunia się odnalazła i teraz gotuje nam w kuchni smaczną kolację.


A propos kolacji... Po obiedzie panie kucharki zwróciły uwagę chłopcom, że za bardzo nabrudzili po posiłku i zapomnieli posprzątać. Kadra odpowiednio zadbała o oznaczenie tak "czystego" stołu.



Podczas zajęć wieczornych uczyliśmy się zaklęć przydatnych w życiu codziennym oraz szczerze ze sobą rozmawialiśmy. Następnie odbył się kolejny śmieszny alarm. Dzisiaj był to alarm niebieski. Dodatkowo, Julka, która miała największą ilość niebieskich rzeczy na sobie, wybrała, że następny alarm będzie czerwony. Tak też się stało.

Jako dobranockę oglądaliśmy dzisiaj "Gumisie". Dzień był bardzo męczący, ale zdecydowanie udany :)

środa, 30 lipca 2014

"Wsiąść do pociągu byle jakiego"

Dzisiaj już piąty dzień kolonii :)

Dzień zaczęliśmy zwyczajowo od apelu. Później odbyły się zajęcia z druhną Olgą, na których uczyliśmy się sprzątać (jakkolwiek dziwnie to nie brzmi). Następnie zuchy dostały kolorowanki, które gotowe ozdobiły korytarz na zamieszkiwanym przez nas piętrze.

Po południu druh Kuba zorganiozował zajęcia z samarytanki. Zuchy uczyły się pierwszej pomocy. Największą frajdę przyniosła im jednak zabawa związana z bandażowaniem...



Dzisiejszym śmiesznym alarmem był alarm herbaciany. Zgodnie z angielską tradycją five o'clock, punktualnie o 17:00 zebraliśmy się wszyscy i wypiliśmy razem pyszną herbatkę.


Wieczorem miała miejsce zmiana bajki. Jak zwykle udaliśmy się do pociągu, konduktor sprawdził bilety i przejechaliśmy z Akademii Pana Kleksa do krainy Gumisiów. Na zajęciach poznaliśmy wszystkie Gumisie oraz nauczyliśmy się przyrządzać sok z gumijagód.





Dodatkowo, dzisiaj po raz pierwszy odbyło się wykupywanie rzeczy za słodycze, a zdjęcie poniżej idealnie oddaje nastroje zuchów i kadry.
Marek: "Uśmiechnij się!"
Kacper: "Jejuśku, zabierają mi słodycze"
Oliwier: "Najlepsza. Kolonia. Świata"
Dh Kamil: "Wiem, co jemy kadrą dziś wieczorem!"


Festiwal Sztuk Wszelakich

Wczoraj odbył się Festiwal Sztuk Wszelakich.

Podczas zajęć porannych zuchy dopracowywały swoje występy, a następnie miała miejsce krótka śpiewanka. Rano odbył się  także kolejny "śmiechowy alarm". Był to alarm szczoteczkowy, na którym cała kolonia myła razem zęby :D

Po obiedzie udaliśmy się do świetlicy. Tam odbył się Festiwal Sztuk Wszelakich. Szóstki miały się przygotować w trzech kategoriach: piosenka, kabaret i taniec. Dodatkowo śpiewaliśmy karaoke oraz odbył się szybki konkurs na najśmieszniejszy żart.


Wieczorem druhna Olga przygotowała kominek na temat Prawa Zucha. Szczególnie skupiliśmy się na piątym i szóstym punkcie Prawa: Wszystkim jest z zuchem dobrze oraz Zuch stara się być coraz lepszy. Mówiliśmy na temat idealnego zucha. Wszyscy zachowywali się bardzo grzecznie.  


Warto dodać, że męska część naszej kadry udała się dzisiaj na zwiad. Druh Kamil i druh Kuba wyruszyli w celu ustalenia trasy na zuchową wycieczkę w góry. 


Tak minął nam już czwarty dzień kolonii, czas tak szybko leci :)

wtorek, 29 lipca 2014

Dzień Góralski

Poniedziałek był trochę innym dniem niż zwykle, zdecydowanie mniej bajkowym. Postanowiliśmy, że w celu zapoznania się z otoczeniem urządzimy Dzień Góralski.

Z rana druh Kuba i druh Kamil wybrali się z zuchami do pobliskiego strumyka i urządzili pluskankę. Później przenieśliśmy się na teren pensjonatu, żeby zastąpić rzeczkę wodą z węża ogrodowego. Po pluskance zuchy udały się do pokoi, żeby zacząć przygotowania do Festiwalu Sztuk Wszelakich, który miał się odbyć następnego dnia.

Wczoraj odbył się również pierwszy z serii "śmiechowych alarmów". Nową tradycję kolonii rozpoczął alarm czekoladowy :)

Po obiedzie udaliśmy się na zwiad organizowany przez druhnę Olgę i druhnę Magdę. Zuchy, podzielone na dwie grupy, dostały kartki z piętnastoma pytaniami dotyczącymi Białki Tatrzańskiej. Pomocy udzielili im oczywiście mieszkańcy.
1/2 kadry oraz selfie w lustrze :D
Wieczorem odbyła się dyskoteka o tematyce góralskiej. Wszystkie zuchy (oraz oczywiście kadra) doskonale się bawiły.


Tak minął nam Dzień Góralski.

poniedziałek, 28 lipca 2014

"Księżyc raz odwiedził staw, bo miał dużo ważnych spraw"

Już drugi dzień kolonii za nami.

Wczoraj była niedziela, więc z rana udaliśmy się do leżącego nieopodal kościoła na Mszę Świętą.
Kiedy wróciliśmy ze Mszy razem druh oboźny przeprowadził zajęcia z musztry.

Po obiedzie wzięliśmy udział w zajeciach w Akademii Pana Kleksa. Zaczęliśmy od lekcji geografii, na której poznawaliśmy ciekawe miejsca na świecie. Następnie, w ramach lekcji bańkologii, graliśmy w bańkowego berka. Później odbyła się lekcja kleksografii, podczas której robiliśmy własne kleksy oraz wróżyliśmy z nich. Zakończyliśmy lekcją numerologii, grając w matematyczną wersję gry "kolory".


Na zajeciach wieczornych odbył się seans filmowy, podczas którego oglądaliśmy film pt. "Akademia Pana Kleksa".


Tym miłym akcentem zakończyliśmy drugi dzień koloni zuchowej "Z innej bajki" :)

niedziela, 27 lipca 2014

Witajcie w naszej bajce!

Pierwszy dzień kolonii już za nami.

Po trwającej pięć i pół godziny podróży przybyliśmy do Białki Tatrzańskiej. Od razu zjedliśmy obiad i zaczęliśmy się rozpakowywać. Następnie poszliśmy na pierwsze zajęcia, które prowadził druh Kamil.


W czasie, kiedy zuchy integrowały się, reszta kadry tworzyła obrzędowość naszej kolonii, czyli na przykład tablicę ogłoszeń.


Praca wre, naklejamy lokomotywy szóstek!
 
Po kolacji pobiegliśmy na bajkowy pociąg, w którym poznaliśmy regulaminy obowiązujące podczas kolonii, każdy otrzymał swój bilet, zostaliśmy wtajemniczeni w tematykę oraz nauczyliśmy się obrzędowej piosenki.


Zmęczeni podróżą od razu udaliśmy się do łóżek i poszliśmy spać.

A już dziś zaczniemy podróż do pierwszej bajki, którą będzie Akademia Pana Kleksa :)