Poniedziałek był chyba najbardziej aktywnym dniem kolonii.
Rano udaliśmy się na podbój pierwszego szczytu górskiego- Kotelnicy Białczańskiej. Po drodze odbyły się podchody w celu odbicia Tygrysiej Lili, porwanej przez piratów. Mimo paru trudnych podejść, udało nam się osiągnąć cel. Na szczycie zjedliśmy pyszne lody, a w podróż powrotną udaliśmy się wyciągiem górskim.
Po południu zaczęliśmy zabawę w listonosza. Zabawa polegała na tym, że każdy zuch wybierał sobie pseudonim, znany tylko jemu. Kadra spisała pseudonimy razem z prawdziwymi imionami, a następnie połączyliśmy zuchy w pary. Wszyscy pisali listy do nieznajomych, które "listonosze" roznosili do danych osób. Zadaniem zuchów było ogadnięcie, z kim korespondują. Zabawa, mimo tego, że była dość skomplikowana na pierwsze wrażenie, bardzo spodobała się zuchom.
Wieczorem miało odbyć się ognisko. Niestety, w skutek niesprzyjającej pogody musiało zostać odwołane. Na szczęście, dh. Olga przygotowała ciekawe zajęcia o marzeniach, na których nauczyliśmy się nowej ulubionej piosenki zuchów- "Zapach róży".
Aż trudno uwierzyć, że zostały jeszcze 4 dni kolonii...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz